Przejdź do głównej zawartości

Chorwacja

 Codzienna gorąca pogoda. Tak właśnie kojarzy mi się mój pobyt u wybrzeża morza adriatyckiego w słonecznej Chorwacji. Każdy dzień tygodnia od świtu do nocy jest gorąco, a dzięki morskiej bryzie można w przyjemnej atmosferze znieść skwar. Ukojenie daje również chłodniejsze morze, które jest tak czyste, że można oglądać ryby i kraby będące przy brzegu. Faunistycznie odnoszę wrażenie, że bardziej ubogo niż w rodzimej Polsce mimo, że gatunki są dla mnie  niemal egzotyczne lub wyjątkowo spotykane w ojczyźnie. Byłem w miejscowości Sukošan, które opiera się w znacznej mierze na turystyce. Zwiedziłem również większe miasto - Zadar, błota przy miejscowości Nin, gdzie spotkałem czaplę nadobną i kilka nie zidentyfikowanych siewek. Nowym dla mnie spotkanym gatunkiem ptaka był kormoran mały, którego żargonowa nazwa brzmi pigmej pochodzącą od jego naukowej nazwy.

Kraby spotykałem żerujące na kamieniach głównie wieczorami
 Kormorany małe



 Oleander
 Oliwki, które razem z figami dominują w ogrodach i nie tylko w nich
 Daktylowce
 Jeden z wielu wodospadów w Parku Narodowym Krka
Ruiny kościoła w miejscowości Sukošan


 Jednak największą satysfakcję miałem fotografując jaszczurki, niesamowicie szybkie. Zdecydowanie szybsze niż nasze zwinki, potrafiły przy tym również chodzić pionowo po ścianach. Emocje towarzyszące, przy spotkaniu z jakimkolwiek przedstawiciel reptofauny - bezcenne. Ów gatunkiem jaszczurki okazała się być jaszczurka sycylijska.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cmentarne sowy

      Sowy to tajemnicze i magiczne ptaki, niełatwe do obserwacji. Choć występują powszechnie to nieczęsto miałem okazje je obserwować. Jednak niedawno wraz z dziewczyną udaliśmy się w pewne miejsce, gdzie jest zimowisko uszatek, a na miejscu czekało na nas aż 29 osobników, jest to mój rekord. Poprzedni rekord, który miałem to szczęśliwa 13 na jednym z wrocławskich cmentarzy kilka lat temu.

Uciekająca czapla

 Przed tygodniem byłem nad Balatonem, by zobaczyć coś więcej, niż Mietków i zbiornik nyski. Zapowiadane był deszcze, lecz na szczęście pogoda dopisała i pozwoliła się wykąpać w jeziorze. Jednak najważniejszym elementem była czapla nadobna, która przycupnęła na chwilę na promenadzie, wredna nie chciała się obrócić w naszą stronę. Potem odleciała i misją stało się jeździć w poszukiwaniu owej piękności. Objechaliśmy kilka miejscowości wzdłuż jeziora, po drodze zatrzymaliśmy się, aby spróbować lokalnego jedzenia i zaznać kilki atrakcji. Po drodze spotkaliśmy rodzinkę błotniaków stawowych z samcem na czele i goniącą go tegoroczną dziatwą.  Leucystyczna samica krzyżówki  Kormoran i śmieszka Rybitwa rzeczna W ostatniej wiosce tuż przed zachodem słońcem udało nam się znaleźć ponownie czaplę nadobną, ale i tym razem od d... strony : )

Ústí nad Labem

 Po dłuższej przerwie powracam do blogosfery i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nadrobię zaległości.  Przez jeden semestr byłem w ramach programu Erasmus w interesującym mieście o spolszczonej nazwie Ujście nad Łabą, lecz zdecydowanie wolę czeską nazwę Ústí nad Labem. Miasto to wybrałem, ponieważ znajduje się relatywnie blisko mojego domu, a jest położone między Drezdnem, a Pragą. Po kilku miesiącach spędzonych w tym mieście, ani trochę nie żałuję swej decyzji. Jeśli ktokolwiek ma możliwości takowego wyjazdu, powinien wykorzystać nadarzającą się okazję, ponieważ taka forma studiów, czy też praktyk wzbogaca pod względem językowym, gdyż język obcy otacza nas z każdej strony. Jako bohemista mogłem szlifować swoją czeszczyznę, ale również język angielski, a jeśli ktoś jest, bądź stara się być otwarty na studentów z różnych zakątków Europy czy też świata, może nauczyć się chociażby podstaw innych języków. Dla mnie największym wyzwaniem był język turecki czy hiszpański. Jest t...